Puchar Davisa. Polska - Chorwacja 1-2: Bezcenne zwycięstwo polskiego debla

Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski wygrali z deblem Marin Draganja, Mate Pavić 6:7 (1), 7:6 (4), 4:6, 7:6 (2), 6:4 i "Biało-czerwoni" zachowali szansę na pokonanie Chorwatów w drugiej rundzie Grupy I Euro-afrykańskiej Pucharu Davisa. Po trzech starciach Polacy przegrywają 1-2. Kolejne mecze w niedzielę.

Oba duety zapewniły w sobotę zgromadzonym w hali Torwar kibicom emocjonujące widowisko trwające ponad trzy i pół godziny.

Reklama

Po dwóch piątkowych spotkaniach "Biało-czerwoni" przegrywali z Chorwatami 0-2. Po gładkiej porażce Michała Przysiężnego z Marinem Ciliciem, nasz as Jerzy Janowicz przegrał w pięciu setach z juniorem Borną Coriciem.

Niespełna 34-letni Fyrstenberg i 33-letni Matkowski mieli nad znacznie młodszymi rywalami (Draganja ma 22 lata, a jego partner z debla o dwa mniej) przewagę doświadczenia. Na ich koncie są m.in. zwycięstwa w 14 turniejach ATP (Fyrstenberg wygrał dodatkowo  - w parze z Kanadyjczykiem Danielem Nestorem - na początku bieżącego roku imprezę w Brisbane) oraz finał wielkoszlemowego US Open w 2011 roku. Ich przeciwnicy czekają wciąż na swój pierwszy tytuł, a finale wystąpili wspólnie raz - w Chennai.

W tym sezonie lepsze wyniki osiągali jednak występujący razem od ubiegłego roku Chorwaci, co potwierdza ranking debli (Pavic i Draganja plasują się w nim na 18. pozycji, miejsce wyżej niż Polacy). Poza dotarciem do decydującego meczu w Indiach zanotowali także półfinały w Zagrzebiu i Marsylii. Fyrstenberg i Matkowski tylko raz wspólnie znaleźli się w czołowej czwórce imprezy ATP - w Rotterdamie, a trzech ostatnich turniejach przegrali mecze otwarcia.

Pierwszy set bardzo wyrównany. Nikomu nie udało się przełamać serwisu rywali i o zwycięstwie Chorwatów przesądził tie-break, w którym nasi tenisiści zdobyli tylko jeden punkt.

W drugiej partii także oba deble dobrze serwowały i znów potrzebny był tie-break. Tym razem świetnie rozpoczęli go Polacy, którzy prowadzili już 3-0 i tej przewagi nie roztrwonili.

Nasi tenisiści mieli duże problemy już na początku trzeciej partii. Chorwaci byli bardzo bliscy przełamania w pierwszym gemie, jednak ostatecznie udało im się to dopiero w piątym i objęli prowadzenie 3-2. "Biało-czerwonym" nie udało się odrobić straty przełamania, choć w ostatnim gemie prowadzili 30-0.

Bardzo dramatyczny przebieg miał 9. gem czwartego seta. Fyrstenberg i Matkowski obronili swoje podanie, ale rywale mieli aż cztery małe piłki meczowe. Podobnie jak w dwóch pierwszych setach, i tym razem potrzebny był tie-break, a w nim na korcie rządzili Polacy. 

W siódmym gemie piątego seta Polacy stanęli przed szansą na pierwsze w tym spotkaniu przełamanie i Matkowski świetnym returnem po linii zaskoczył rywali! "Biało-czerwoni" objęli prowadzenie 4:3 i nie zmarnowali szansy.

Zwycięzcę pojedynku w stolicy, którego stawką jest występ w barażu o awans do Grupy Światowej, wyłonią niedzielne mecze singlowe. Jako pierwsi na kort wyjdą Janowicz z Ciliciem.

Polacy jeszcze nigdy nie awansowali do elity. Ich przeciwnicy w zmaganiach najlepszych ekip Pucharu Davisa zadebiutowali w 1995 roku, a potem występowali w nich w latach 2002-2007 i 2009-2013. Natomiast dziewięć lat temu zdobyli to trofeum.

Polska - Chorwacja 1-2

piątek

Michał Przysiężny - Marin Cilić 1:6, 4:6, 4:6

Jerzy Janowicz - Borna Corić 6:2, 2:6, 5:7, 7:5, 4:6

sobota

Mariusz Fyrstenberg, Marcin Matkowski - Marin Draganja, Mate Pavić 6:7 (1), 7:6 (4), 4:6, 7:6 (2), 6:4

niedziela (godz. 12)

Jerzy Janowicz - Marin Cilić

Michał Przysiężny - Borna Corić

Dowiedz się więcej na temat: puchar davisa | tenis | Michał Przysiężny | Jerzy Janowicz | Marin Cilić | debel

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje