Puchar Davisa. Radosław Szymanik: Jestem zaniepokojony. Przysiężny cierpiał mentalnie

Po pierwszym dniu rywalizacji Polaków z Zimbabwe kapitan naszych tenisistów nie jest zadowolony z remisu 1:1. - Liczyłem na prowadzenie 2:0. Wszyscy jesteśmy nieco zawiedzeni, a ja nawet lekko zaniepokojony. Trzeba jednak przełknąć jedną porażkę i skupić się na niedzielnych grach - powiedział specjalnie dla Eurosportu Radosław Szymanik.

Rywalizacja w Grupie II Strefy Euroafrykańskiej zaczęła się planowo, bo od gładkiego zwycięstwa Kamila Majchrzaka nad Takanyiem Garangangą6:2, 6:2. Niestety, ale drugiego singla przegrał Michał Przysiężny. W meczu niewykorzystanych szans był gorszy od Benjamina Locka 5-7, 5-7.

Reklama

- Były szanse, były momenty, kiedy Michał budował sobie przewagę, nawet gdy nie grał najlepszego tenisa. Jest na pewno mocno zawiedziony, a my nie spodziewaliśmy się takich zakończeń pierwszego i drugiego seta. Wypuścił z rąk prowadzenie, wypuścił z rąk wygrany mecz. Nie tak to miało wyglądać. Przecież prowadził w pierwszej partii 5:2, a w drugiej 5:3 - mówił Szymanik.

- Każda porażka boli. Ta jeszcze bardziej, bo Michał niesamowicie potrzebuje zwycięstw. Każda jego wygrana jest w tej chwili na wagę złota. „Ołówek” miał ptaszka w rękach, ale nie udusił go do końca - dodał.

Przysiężny w ostatnich sezonach walczył z urazami przez co wypadł w pierwszego tysiąca najlepszych tenisistów świata. - Na pewno brakuje mu ogrania. Do tego zawiodła go głowa. Te dwa czynniki współgrają przecież ze sobą. Jeśli Michał ma brak zaufania do swoich uderzeń, to ciężko żeby grał na dużym ryzyku, a pamiętajmy, że jego tenis zawsze opierał się na szybkim graniu. W sobotę brakowało mu pewności w kluczowych momentach i przez to też popełniał błędy. Michał cierpi mentalnie, jego myśli są czasami gdzie indziej. Pamiętamy go z tych najlepszych spotkań, kiedy potrafił się odbudowywać po urazach. Nie jest to łatwe wracać po kontuzjach. Takie wracanie i odbudowywanie się jest najtrudniejszą rzeczą, która może być w tenisie - usprawiedliwiał Przysiężnego Szymanik.

W niedzielę jako pierwsi na kort w Sopocie wyjdą debliści. Łukasz Kubot i Marcin Matkowski zagrają z Garangangą i Lockiem. Początek o godz. 12. - Jesteśmy faworytami. Musimy się tylko wywiązać z tego roli. Liczę, że panowie zdobędą punkt, a potem dołoży go Kamil Majchrzak i będziemy się cieszyć z wygranej.

Z Sopotu Piotr Kaszubski

Dowiedz się więcej na temat: Radosław Szymanik | Michał Przysiężny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama