Urszula Radwańska przegrała w finale ITF w Obidos

Po dłuższej przerwie odnalazła się Urszula Radwańska. 27-letnia tenisistka, która ostatnio bardziej znana była ze sprzedaży luksusowych torebek niż z gry w tenisa, ponownie zaistniała w sporcie. W swoim pierwszym od 2015 roku meczu o tytuł, w finale ITF z pulą nagród 25 tys. dolarów w portugalskim Obidos, młodsza z sióstr Radwańskich przegrała z Katie Boulter 6:4, 3:6, 3:6.

Pierwotnie finał miał się odbyć w niedzielę, ale na szczęście dla Radwańskiej z powodu opadów deszczu został przełożony na poniedziałek. Dzięki temu polska tenisistka nie musiała rozgrywać jednego dnia dwóch najważniejszych meczów w turnieju. Zanim spadł deszcz, zdążyła bowiem jeszcze wygrać półfinał.

Reklama

Dodatkowy dzień odpoczynku się przydał, bowiem Radwańską czekała czwarta trzysetówka z rzędu.

Pierwszy set był najlepszy w wykonaniu polskiej tenisistki. Radwańska zaczęła od komfortowego 5:1, choć potem zaczęło robić się nerwowo. Polka marnowała kolejne piłki setowe, ale w najważniejszym 10. gemie w końcu dopięła swego. Potrzebowała do tego... 17 setboli.

W miarę rozwoju wypadków wyczerpana całym tygodniem polska tenisistka opadała jednak z sił. W drugim i trzecim secie 21-letnia Brytyjka szybko przejmowała inicjatywę i nie dała już sobie zrobić krzywdy. Spotkanie trwało prawie trzy i pół godziny.

Urszula Radwańska co prawda przegrała w finale, ale w jej przeplatanej kontuzjami karierze wreszcie wydarzyło się coś pozytywnego. Na mecz o tytuł czekała od 2015 roku, kiedy doszła do finału WTA International w Stambule.

Dowiedz się więcej na temat: urszula radwańska

Reklama

Reklama

Reklama