US Open. Andy Murray uzupełnił grono ćwierćfinalistów

Rozstawiony z "dwójką" brytyjski tenisista Andy Murray uzupełnił stawkę ćwierćfinalistów wielkoszlemowego US Open. Triumfator tegorocznego Wimbledonu i mistrz olimpijski z Rio de Janeiro pokonał bez problemu Bułgara Grigora Dymitrowa (22.) 6:1, 6:2, 6:2.

Niżej notowany z zawodników wygrał poprzednią konfrontację tych tenisistów, która miała miejsce wiosną w Miami. W poniedziałek stanowił jednak - mimo starań - przeważnie tylko tło dla faworyta. Pokonanie Dymitrowa zajęło Szkotowi dokładnie dwie godziny. Dominacja wicelidera światowego rankingu nie podlegała dyskusji, choć w pierwszym gemie musiał się bronić przed przełamaniem.

Reklama

Przed ostatnim gemem zaczęło padać i organizatorzy zastanawiali się, czy nie zasunąć zamontowanego przed tegoroczną edycją dachu. Zdecydowano, że pojedynek nie zostanie przerwany i tenisiści dokończą spotkanie mimo opadów. Murray wykorzystał trzecią piłkę meczową. Popełnił w tym spotkaniu 23 niewymuszone błędy, a Bułgar o 20 więcej. Brytyjczyk zanotował dziewięć asów, a jego rywal dwa.

W pewnym momencie Szkot zaserwował z prędkością 227 km/h. - To chyba mój najszybszy serwis w karierze. Poprzedni to było gdzieś 222 km/h i też miało to miejsce podczas US Open. Grałem dziś bardzo dobrze, przez co utrudniłem zadanie Grigorowi - podsumował.

W poprzedniej rundzie potrzebował aż czterech setów, by wyeliminować Włocha Paola Lorenziego - 7:6 (7-4), 5:7, 6:2, 6:3.

Murray w swoich ostatnich 23 startach w turniejach wielkoszlemowych (nie wystąpił w Rolandzie Garrosie 2013) - wliczając bieżące zmagania na Flushing Meadows - 22 razy dotarł co najmniej do ćwierćfinału.

Wicelider rankingu ATP - wobec słabszej ostatnio postawy pierwszej rakiety świata Serba Novaka Djokovicia - przez wielu ekspertów wymieniany jest jako główny faworyt nowojorskiej imprezy. Brytyjczyk ma świetną passę - wygrał 26 z ostatnich 27 meczów. Triumfował w Wimbledonie i zmaganiach olimpijskich w Rio de Janeiro. Jako pierwszy tenisista w historii po raz drugi z rzędu wywalczył złoty medal igrzysk w singlu. Zna on już smak zwycięstwa w US Open - wygrał ostatnią w sezonie odsłonę Wielkiego Szlema w 2012 roku.

Dymitrow, choć w poniedziałek musiał uznać wyższość przeciwnika, to także ma powody do radości - w drugim tygodniu wielkoszlemowej imprezy zagrał po raz pierwszy w tym sezonie. Poprzednio w najlepszej "16" zawodów tej rangi był w styczniu ubiegłego roku, gdy odpadł w 1/8 finału Australian Open.

Kolejnym rywalem Murraya będzie rozstawiony z "szóstką" Japończyk Kei Nishikori. Finalista nowojorskiego turnieju sprzed dwóch lat pokonał w poniedziałek Ivo Karlovicia (21.) 6:3, 6:4, 7:6 (7-4). 37-letni Chorwat był najstarszym tenisistą w 1/8 finału Wielkiego Szlema od 25 lat. Zawodnikowi z Bałkanów pozostaje na pocieszenie fakt, że w pierwszej rundzie ustanowił rekord US Open, notując 61 asów.

1/8 finału gry pojedynczej mężczyzn:

Andy Murray (W. Brytania, 2.) - Grigor Dymitrow (Bułgaria, 22.) 6:1, 6:2, 6:2

Kei Nishikori (Japonia, 6.) - Ivo Karlović (Chorwacja, 21.) 6:3, 6:4, 7:6 (7-4)

Stan Wawrinka (Szwajcaria, 3.) - Ilja Marczenko (Ukraina) 6:4, 6:1, 6:7 (5-7), 6:3

Juan Martin del Potro (Argentyna) - Dominic Thiem (Austria, 8.) 6:3, 3:2 i krecz Thiema

Pary ćwierćfinałowe:

Novak Djoković (Serbia, 1.) - Jo-Wilfried Tsonga (Francja, 9.)

Gael Monfils (Francja, 10.) - Lucas Pouille (Francja, 24.)

Murray - Nishikori

Wawrinka - del Potro


Dowiedz się więcej na temat: Andy Murray | us open

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje