Wielki powrót Bacsinszky. WTA Finals bez Sabałenki

Timea Bacsinszky odnalazła w końcu formę po kontuzji. W ćwierćfinale turnieju WTA w Tiencinie Szwajcarka pokonała rozstawioną z czwórką Arynę Sabałenkę 7:6 (2), 7:6 (5) w dwie godziny i 16 minut. Przed tym tygodniem światowa rakieta numer 329 nie wygrała meczu od Wimbledonu 2017, a w imprezie może występować tylko dzięki zamrożonemu rankingowi. Białorusinka straciła szanse na występ w WTA Finals.

Kontuzja nogi sprawiła, że Bacsinszky nie mogła wyjść na kort przez pół roku. Gdy już wyszła, przegrała dziewięć pierwszych meczów. W rankingu WTA spadła w lipcu nawet na 761. miejsce.

Reklama

Dopiero we wrześniu zaczęła prezentować się lepiej. Dwukrotna półfinalistka Rolanda Garrosa osiągnęła wówczas finał turnieju ITF w Biarritz (80 tys. dolarów).

Na początku piątkowego meczu wydawało się, że Sabałenka jest dla Szwajcarki za silna, jednak przy stanie 2:5 Timea zaczęła grać zdecydowanie lepiej, imponując grą w defensywie.

Była numer 9 kobiecego rankingu zaczęła bardzo urozmaicać grę i z tym miksem nie potrafiła poradzić sobie Białorusinka. Triumfatorkę turniejów z New Haven i Wuhan ostatecznie moce opuściły.

Dowiedz się więcej na temat: Timea Bacsinszky | Aryna Sabałenka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje