Wimbledon 2015 – słońce, kolejki, no i wielki tenis, czyli zaczynamy

Jeśli ktoś się spodziewał wielkiego „boom” na otwarcie wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie, to pomylił turnieje. Siłą tradycji, brytyjska flegma zwana kulturalniej siłą spokoju, tłumy kibiców szturmujących bramy klubu, no i słońce. Czyli zwykły pierwszy poniedziałek londyńskiej imprezy.

Ale nie do końca, bowiem w tym roku po raz pierwszy najstarszy i najbardziej prestiżowy turniej tenisowy na świecie - rozgrywany w przypadku mężczyzn już po raz 129. - odbywa się w nowym terminie. Wystartował tydzień później, ponieważ Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) trzy lata temu postanowiła wydłużyć okres gry na trawie.

Reklama

Dzięki temu dzisiaj na kortach The All England Lawn Tennis and Croquet Club ruszyły pierwsze mecze wielkoszlemowej imprezy, a nie jak dotychczas rozpoczął się jej drugi tydzień.

- Dla zawodników nie ma to większego znaczenia, po prostu jest to zwykłe przesunięcie w kalendarzu. Na pewno dobrze jest, że o tydzień dłużej można się oswajać z trawą przed Wimbledonem. A poza tym nic się nie zmieniło - powiedział Interii Łukasz Kubot, członek prestiżowego klubu "last eight" The Championships.

To elitarne grono stanowią zawodnicy, którym udało się choć raz w życiu osiągnąć w Wimbledonie ćwierćfinał w singlu. Karta członkowska stanowi przepustkę dożywotnią do wstępu na korty przy Church Road, podczas dwutygodniowej imprezy przyciągającej zawsze rzesze fanów tenisa.  

W tym roku Kubot wystąpi na londyńskiej trawie tylko w deblu, ale za to z doborowym partnerem - Białorusinem Maksem Mirnym. Ich pierwszymi rywalami będą Francuzi Adrian Mannarino i Lucas Puille. Cel? Chyba oczywisty, choć dla nierozstawionej pary w Wielkim Szlemie drabinka nigdy nie jest łatwa.

Punktualnie o godzinie 10.30 stewardzi wpuścili na obiekt najbardziej zagorzałych fanów "białego sportu", czy "lawn tenisa" jak się zwykło mawiać na Wyspach Brytyjskich. Po wielogodzinnym i całonocnym koczowaniu w długiej kolejce mogli oni zająć wybrane przez siebie miejsca na trybunach większości kortów, gdzie siedzenia nie są numerowane.

Pierwsi tenisiści i tenisistki wyszli na trawę i znów śnią swoje sny o tym, by znaleźć się w elitarnym gronie "last eight", a być może wystąpić w wimbledoński w drugi turniejowy weekend. Inni marzą, jak to zwykle w Wielkim Szlemie, o przetrwaniu do drugiego tygodnia.

- To zawsze miłe, kiedy można przyjechać do klubu w drugi poniedziałek, kiedy jest już mniejszy tłok w szatniach. Wtedy turniej zaczyna się naprawdę - uważa Kubot, który w londyńskim ćwierćfinale w 2013 roku przegrał z Jerzym Janowiczem.

Janowicz wyjdzie w poniedziałek do gry na kort numer 15. W ostatnim, czwartym z wyznaczonych na nim pojedynków. Po drugiej stronie siatki zobaczymy Turka Marcela Ilhana. Przed rokiem łodzianin dotarł tu do trzeciej rundy.

Trochę wcześniej, bo w trzecim meczu na korcie numer siedem, wystąpi Urszula Radwańska, a jej rywalką będzie Amerykanka Edinie Gallovits-Hall.

W drabince singla kobiet w tegorocznym Wimbledonie można znaleźć jeszcze dwie polskie zawodniczki. Z numerem 13. została rozstawiona Agnieszka Radwańska, która w pierwszej rundzie spotka się z Czeszką Lucie Hradecką. Krakowianka przyjechała do Londynu świeżo po występie w finale turnieju WTA Tour w Eastbourne, gdzie przypomniała wszystkim, że bardzo dobrze czuje się na trawie.

Czy przysporzy polskim kibicom powodów do radości jak przed trzema laty, gdy w finale Wimbledonu sprawiła sporo kłopotów samej Amerykance Serenie Williams? Kto wie, w końcu nikt nie potrafi do końca wyjaśnić fenomenu "13" w zawiłościach numerologii.

Finalistka z 2012 roku wystąpi we wtorek, podobnie jak  Magda Linette, która zagra z Japonką Kurumi Narą.

A jeśli ktoś chciałby zapytać o deszcz, to wszystko wskazuje, że w poniedziałek go nie zobaczy. Otwarciu turnieju towarzyszy bowiem ciepła i słoneczna aura, a służby meteorologiczne ostrzegają przed nadchodzącymi upałami. W środę temperatura powietrza może ponoć osiągnąć pułap 36 stopni Celsjusza.

Z Londynu Tomasz Dobiecki

1. runda gry pojedynczej kobiet:

Serena Williams (USA, 1.) - Margarita Gasparian (Rosja) 6:4, 6:1

Jelena Ostapienko (Łotwa) - Carla Suarez Navarro (Hiszpania, 9.) 6:2, 6:0

Karolina Pliszkova (Czechy, 11.) - Irina Falconi (USA) 6:4, 4:6, 6:1

Timea Babos (Węgry) - Petra Cetkovska (Czechy) 7:6 (7-4), 6:3

Wiktoria Azarenka (Białoruś, 23.) - Anett Kontaveit (Estonia) 6:2, 6:1

Coco Vandeweghe (USA) - Anna Schmiedlova (Słowacja) 6:4, 6:2 

Bethanie Mattek-Sands (USA) - Alison van Uytvanck (Belgia) 6:3, 6:2

Zarina Dijas (Kazachstan) - Flavia Pennetta (Włochy, 24.) 6:3, 2:6, 6:4

Kirsten Flipkens (Belgia) - Annika Beck (Niemcy) 0:6, 6:3, 6:4

Kristina Mladenovic (Francja) - Alexandra Dulgheru (Rumunia) 6:2, 6:1

1. runda gry pojedynczej mężczyzn:

Novak Djoković (Serbia, 1.) - Philipp Kohlschreiber (Niemcy) 6:4, 6:4, 6:4

Marin Czilić (Chorwacja, 9.) - Hiroki Moriya (Japonia) 6:3, 6:2, 7:6 (7-4)

Ricardas Berankis (Litwa) - Andreas Haider-Maurer (Austria) 6:2, 5:2, krecz Haidera-Maurera

Nick Kyrgios (Australia, 26.) - Diego Schwartzman (Argentyna) 6:0, 6:2, 7:6 (8-6)

John Isner (USA, 17.) - Go Soeda (Japonia) 7:6 (7-5), 6:4, 6:4

Liam Broady (W. Brytania) - Marinko Matosevic (Australia) 5:7, 4:6, 6:3, 6:2, 6:3

Marcel Granollers (Hiszpania) - Janko Tipsarević (Serbia) 6:3, 6:4, 6:2

Dominic Thiem (Austria), 32.) - Dudi Sela (Izrael) 2:6, 6:3, 6:4, 6:4

David Goffin (Belgia, 16.) - Horacia Zeballos (Argentyna) 7:6 (7-4), 6:4, 6:4

Leonardo Mayer (Argentyna, 24.) - Thanasi Kokkinakis (Australia) 7:6 (9-7), 7:6 (7-3), 6:4

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje