Wimbledon. Kevina Andersona przed finałem mobilizował prezydent

Jeszcze nie opadają emocje po finale Wimbledonu. Kevin Anderson, który w niedzielę przegrał z Novakiem Djokoviciem 2:6, 2:6, 6:7 (3-7), zdradził, że tuż przed rozpoczęciem decydującego pojedynku dostał mobilizujący telefon od prezydenta Republiki Południowej Afryki, z której pochodzi.

Bez dwóch zdań Anderson okazał się czarnym koniem turnieju. Do legendy turnieju przejdą jego pięciosetówki z Rogerem Federerem i przede wszystkim z Johnem Isnerem, z którym w półfinale rywalizował przez rekordowe 6 godzin i 35 minut.

Reklama

Kevin Anderson przeżył dwa znakomite tygodnie, dlatego też wynik finału, do którego podszedł wyczerpany, miał drugorzędne znaczenie. Bohaterem narodowym w RPA został już wcześniej.

- Wsparcie, które miałem od Londynu po RPA, było niesamowite - powiedział Kevin Anderson na antenie Jacaranda FM. - Tuż przed meczem rozmawiałem z prezydentem. Powiedział, że cały kraj jest ze mnie dumny i trzyma za mnie kciuki. Naprawdę doceniam ten telefon - dodał tenisista.

Dzięki znakomitemu Wimbledonowi w poniedziałek Kevin Anderson awansował na najwyższe w karierze 5. miejsce w rankingu.

Dowiedz się więcej na temat: Kevin Anderson

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje