Wimbledon. Matkowski walczył, ale na niewiele to się zdało

Prawie cztery godziny trwało spotkanie o awans do ćwierćfinału debla w Wimbledonie z udziałem polskiego tenisisty. Marcin Matkowski w parze z Jonathanem Erlichem przegrali z duetem Divij Sharan – Artem Sitak 6:1, 7:6 (3), 4:6, 4:6, 4:6. Nasz zawodnik nie powtórzył zatem wyniku sprzed roku.

Matkowski w tym sezonie nie ma stałego partnera. W Londynie po raz pierwszy występował z 41-letnim zawodnikiem z Izraela.

Reklama

Wszystko szło dobrze do mniej więcej połowy ich trzeciego wspólnego spotkania. W poprzednich dwóch rundach Marcin i Jonathan pokazali się z naprawdę dobrej strony. Zwłaszcza ich wygrana w poprzednim meczu z Łukaszem Kubotem oraz Brazylijczykiem Marcelo Melo zrobiła duże wrażenie. Wyeliminowali oni przecież aktualnych jeszcze mistrzów.

W poniedziałek miało być o wiele łatwiej. Sharan i Sitak wydawali się rywalami, którzy nie mogą sprawić dużych problemów.

Pierwsza odsłona nie zapowiadała problemów. Dwa przełamania dały zwycięstwo 6:1. Nieco lepiej przeciwnicy grali w drugim secie, ale ostatecznie i tak przegrali po tie-breaku 3:7. Wydawało się, że Hindus i Nowozelandczyk nie dadzą rady odwrócić losów meczu. Niestety, to im się udało.

Trzecia, czwarta i piąta partia miały praktycznie identyczny przebieg. Za każdym razem zaczynali Matkowski i Erlich. Po sześciu gemach był zawsze remis. Wtedy Sharan i Sitak odbierali podanie „naszej dwójce”.

Dzięki dobremu serwisowi „Matki”, polsko-izraelski debel obronił trzy piłki meczowe, ale przy czwartej, przy podaniu rywali nie było już szans.

W zeszłym roku 37-letni Matkowski był w ćwierćfinale Wimbledonu. Wtedy występował w parze z Pakistańczykiem Aisamem Ul-Haq Quereshim.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje