Wimbledon: Rafael Nadal wrócił do półfinału w epickim stylu

Na jednej sensacji na Wimbledonie w środę się skończyło. W przeciwieństwie do Rogera Federera presję udźwignął Rafael Nadal, który po fenomenalnym ćwierćfinale odprawił z kwitkiem Juana Martina Del Potro 7:5, 6:7 (7-9), 4:6, 6:4, 6:4. To był mecz turnieju, a może i sezonu!

Choć tenisista z Majorki dwukrotnie wygrywał Wimbledon, korty trawiaste to nie jest jego nawierzchnia. Zresztą po okraszonym triumfem we French Open piekielnie wyczerpującym sezonie na kortach ziemnych Nadal w ogóle stawiał pod znakiem zapytania udział w turnieju wimbledońskim.

Reklama

Ostatecznie naładował akumulatory i... zaszedł dalej niż główny faworyt i obrońca tytułu Roger Federer, który mimo meczbola zaskakująco przegrał z Kevinem Andersonem 6:2, 7:6 (7-5), 5:7, 4:6, 11:13.

Piąty set w meczu Andersona z Federerem zakończył się wynikiem 13:11. Pojedynek Nadala z Del Potro miał mniej gemów, ale trwał dłużej. Zwycięstwo zabrało Hiszpanowi blisko pięć godzin!

Nadal nie tylko stracił pierwszego seta w turnieju, ale po trzech partiach musiał się w ogóle bronić przed odpadnięciem. W tie-breaku drugiego seta Juan Martin Del Potro obronił cztery piłki setowe (w tym trzy z rzędu) i poczuł krew. A że potrafi grać z Nadalem w meczach o stawkę, pokazał już w półfinale igrzysk olimpijskich w Rio. Dlatego nawet gdy Nadal przełamał go w decydującym secie na 3:2, argentyński tenisista wywierał na nim presję do samego końca.

Hiszpan utrzymał jednak żelazną dyscyplinę taktyczną, wybronił pięć breakpointów i po meczu na miarę finału wrócił na Wimbledonie do najlepszej czwórki po siedmiu latach przerwy.

Dowiedz się więcej na temat: Wimbledon | Juan Martin del Potro | Rafal Nadal

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje