Wimbledon. Świątek wygrała mecz, którego obawiała się najbardziej

Znakomicie rozpoczęła wielkoszlemowy juniorski Wimbledon Iga Świątek. W pierwszej rundzie tenisistka z Warszawy wyeliminowała rozstawioną z "jedynką" Whitney Osuigwe. Polka pokonała Amerykankę 2:6, 6:3, 6:3. Mecz trwał 100 minut. Kolejne rywalki wydają się być o wiele łatwiejsze.

Świątek w zeszłym miesiącu zdobyła wielkoszlemowy tytuł juniorski w grze podwójnej. Podczas Rolanda Garrosa liczyła także na zwycięstwo w singlu, ale uległa w półfinale swojej... amerykańskiej partnerce deblowej Caty McNally.

Reklama

Dla młodej warszawianki występ w Paryżu był pierwszym w gronie juniorek od roku. Wcześniej startowała właśnie na kortach im. Rolanda Garrosa. Potem karierę prowadzonej przez Piotra Sierzputowskiego zawodniczki mocno zastopowała przeciągająca się kontuzja i operacja kostki.

Po wielu miesiącach żmudnej rehabilitacji, Iga wróciła w znakomitym stylu podbijając seniorskie turnieje rangi futures w Egipicie, a potem jeszcze wyższej w Stanach Zjednoczonych. Awansowała szybko do czwartej setki rankingu.

Teraz po treningach na trawie pod Łowiczem pojechała do Londynu. Jej niezbyt wysoki teraz ranking juniorski nie umożliwiał startu w głównej drabince. Świątek skorzystała jednak z tego, że jest jedną z najwyżej notowanych w seniorskim rankingu WTA Tour zawodniczek poniżej 18. roku życia.

W pierwszej rundzie 17-latka wylosowała tak w rzeczywistości najgorzej, jak mogła. Jej rywalką była najlepsza obecnie zawodniczka klasyfikacji ITF Juniors, a więc Whitney Osuigwe. Amerykanka oczywiście została rozstawiona z jedynką. Wiadomo było, że pokonanie tej tenisistki znacznie ułatwi drogą Świątek do wymarzonego mistrzostwa. Następne przeciwniczki wydają się być o wiele łatwiejsze.

Zgodnie z przewidywaniami mecz Polki i rok młodszej przeciwniczki był bardzo ciekawy.

W pierwszej odsłonie zdecydowanie lepiej prezentowała się Osuigwe. Zawodniczka z Florydy dwukrotnie odebrała podanie Świątek i pewnie zwyciężyla 6:2.

W drugim secie nasza tenisistka już w czwartym gemie przełamała przeciwniczkę (3:1). Wydawało się, że jest na dobrej drodze do wygrania partii. Nic z tego. Amerykanka odrobiła straty natychmiast, ale potem ponownie straciła podanie. Ostatecznie przegrała 3:6.

Mnóstwo działo się w decydującej części. Kluczowy okazał się szósty gem. Whitney prowadziła 3:2 i miała dwie szanse na przełamanie. Świątek pokazała klasę i opanowanie. Utrzymała serwis, a za chwilę odebrała go podłamanej rywalce. Potem poprawiła własnym podaniem, a w dziewiątym gemie wykorzystała pierwszą piłkę meczową.

W następnej rundzie jej przeciwniczką będzie Szwajcarka Simona Waltert.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL