Wimbledon - zielone światło dla budowy dachu nad kortem numer 1

Zarząd londyńskiego The All England Lawn Tennis and Croquet Club podjął decyzję o zadaszeniu drugiego co do wielkości stadionu przy Church Road - kortu numer 1. Inwestycja ma zostać sfinalizowana zanim tenisiści rozpoczną występ w Wimbledonie w 2020 roku.

Na jego trybunach może zasiąść 11,5 tysiąca osób, a rozgrywane są na nim mecze z udziałem największych gwiazd tej dyscypliny przez 13 z 14 dni (poza finałową niedzielą) trwania wielkoszlemowego turnieju na trawistej nawierzchni.

Reklama

Jeszcze przed 127. edycją Wimbledonu, która rozpocznie się 24 czerwca, w siedzibie londyńskiego klubu mają zostać wystawione plany budowy zadaszenia oraz wstępny harmonogram prac. Prawdopodobnie pierwsze prace ruszą już na jesieni.

Jeśli wszystko przebiegnie pomyślnie, to inwestycja może zostać zrealizowana w ciągu około sześciu lat. Dwukrotnie więcej trwało przesłonięcie kortu centralnego z trybunami na 15,5 tysiąca miejsc.

Znani z konserwatyzmu Brytyjczycy długo opierali się temu pomysłowi, chociaż częste opady deszczu niemal co roku powoduję spore komplikacje w realizacji planu gier. W tym przypadku decyzja zapadła w 1997 roku, ale oficjalne uruchomienie mechanizmu składanego w harmonijkę dachu nastąpiło dopiero w 2009 r.

Ostatnia edycja potwierdziła słuszność tego przedsięwzięcia, bowiem w drugim tygodniu rywalizacji w Wimbledonie nastąpiło solidne załamanie pogody. Niskie temperatury oraz intensywne opady deszczu mocno dały się we znaki organizatorom i kibicom, ale i samym uczestnikom.

Na przykład Agnieszka Radwańska w drodze do pierwszego wielkoszlemowego finału w karierze przeziębiła się i decydujące mecze grała chora. Do jej problemów doszło jeszcze zapalenie krtani, ale mimo tych przeciwności stoczyła w drugą sobotę turnieju zacięty pojedynek z Amerykanką Sereną Williams, przegrany dopiero po trzech wyrównanych setach.

Zadaszenie kortu numer 1 ma pochłonąć sumę od 100 do 150 milionów funtów, a dość wysokie koszty związane są z koniecznością stworzenia nowoczesnego systemu napowietrzania areny. Ma on zapewnić właściwe warunki do utrzymania trawy podczas trwania rywalizacji tenisistów.

Realizacja tej inwestycji zapewni możliwość oglądania meczów na żywo 27 tysiącom kibiców, bez względu na pogodę.

To kolejny krok w stronę "współczesności" poczyniony przez zarząd The All England Lawn Tenis and Croquet Club, który mocno przestrzega tradycji. Od kilku lat musi jednak balansować między naciskami stacji telewizyjnych, sponsorów, a także i władz tenisa.

Te ostatnie wymogły na londyńskich działaczach przesunięcie o tydzień później terminu rozpoczynania Wimbledonu od 2015 roku. Oznacza to, że do lamusa odejdzie blisko stuletnia formuła, że turniej rusza "na sześć tygodni przed pierwszym poniedziałkiem sierpnia".

Z organizatorów czterech wielkoszlemowych imprez tylko Melbourne może się pochwalić dwoma rozsuwanymi dachami - nad Rod Laver Arena i Hisense Arena. Jednak podczas Australian Open częściej chronią one przed 40-stopniowymi upałami, niż przed deszczem.

Być może za kilka lat możliwe będzie też rozgrywanie meczów przy niekorzystnej pogodzie w Paryżu. W sąsiedztwie sędziwego obiektu im. Rolanda Garrosa ruszyły w ubiegłym roku prace budowlane związane z postawieniem nowego kortu centralnego, kilku mniejszych kortów, nowoczesnego zaplecza socjalnego i centrum prasowego.

Na razie jednak władze Francuskiej Federacji Tenisowej (FFT) milczą w kwestii dachu.

Natomiast zupełnie nierealne wydaje się to w przypadku US Open, bowiem jak wykazały badania geologiczne teren pod Flushing Meadows nie udźwignąłby nawet najlżejszej rozsuwanej konstrukcji wraz z całym mechanizmem uruchamiającym ją.

Ten turniej od czterech lat kończy się o dzień później, niż powinien, czyli w trzeci poniedziałek. To skłoniło amerykańskich działaczy do wystąpienia z wnioskiem do Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) o zgodę na 15-dniowy turniej.

Dowiedz się więcej na temat: Wimbledon

Reklama

Reklama

Reklama