World Tennis Challenge dla Australii

Zespół Australii pokonał w środę Stany Zjednoczone 2-1 i zapewnił sobie zwycięstwo w drużynowej pokazowej imprezie World Tennis Challenge. W meczu o triumf w całym turnieju debel legend Mark Philippoussis/Mansour Bahrami pokonał 7:6(5) parę Robby Ginepri/Henri Leconte.

W poniedziałek i wtorek zarówno Australia, jak i Stany Zjednoczone odniosły zwycięstwa 2-1 nad zespołem Reszty Świata. To oznaczało, że ich bezpośredni mecz wyłoni zwycięzcę turnieju rozgrywanego w kompleksie Memorial Drive w Adelajdzie.

Reklama

Jako pierwsi w środę na kort wyszli debliści. Po raz kolejny w turnieju bezkonkurencyjny okazał się drugi debel świata (po Łukaszu Kubocie i Marcelo Melo) – John Peers/Henri Kontinen. Australijczyk i Fin pokonali 6:4, 7:6(2) amerykańską parę Boba i Mike’a Bryanów.

Aby Stany Zjednoczone liczyły się w walce o pierwsze miejsce, w spotkaniu singlistów Frances Tiafoe musiał pokonać Thanasiego Kokkinakisa i tak też się stało. 19-latek po trzech wyrównanych setach wygrał 6:7(5), 6:4, 10-8, doprowadzając do remisu 1-1.

Mecz legend lepiej rozpoczął zespół Australii, bo od prowadzenia 3:0. Ginepri i Leconte zdołali jednak doprowadzić szybko do 3:3. Później przełamań już nie było, a w tie-breaku od stanu 2-1 nieprzerwanie prowadzili aż do końca Philippoussis i grający z „dziką kartą” (obok Leconte’a) Bahrami.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje