WTA Rzym. Skrzywdzona Pliszkova dostała furii

Karolina Pliszkova została oszukana błędną decyzją sędziowską w końcówce meczu z Marią Sakkari w 1/16 finału turnieju WTA w Rzymie. Po długiej kłótni dokończono mecz, przegrany 6:3, 3:6, 5:7 przez Czeszkę, która zaraz po spotkaniu zdemolowała stołek sędziowski.

Przy stanie 5:5 w decydującej partii Pliszkova serwowała. Czeszka zakończyła smeczem przy linii bocznej akcję, która dała jej przewagę. Po chwili, ku zdziwieniu zawodniczki, jej sztabu i wielu kibiców, punkt został przyznany Greczynce, gdyż wywołano aut.

Reklama

Doszło do długich rozmów, w których Pliszkova przekonywała do swoich racji. Polska sędzia główna Marta Mrozińska zasłaniała się faktem, że nie widziała dokładnie, gdzie uderzyła piłka i powoływała się na aut wywołany przez sędzię liniową.

Do akcji wkroczyła też pani supervisor, która toczyła dyskusję z czeską tenisistką, sugerując prawdopodobnie, że decyzja została podjęta i nie zostanie zmieniona.

Pliszkova ze łzami w oczach przyjęła takie rozstrzygnięcie i dokończyła mecz. Dała się przełamać na 5:6, a po chwili przegrała ostatniego gema.

Zaraz po spotkaniu Czeszka podała rękę rywalce. Wyciągnęła dłoń także do sędzi, ale szybko ją cofnęła. Zamiast tego, wściekła, trzykrotnie walnęła rakietą w stołek sędziowski, a dokładnie w prowadzące do niego schodki, robiąc w nich potężną dziurę.

Mecz trwał blisko dwie i pół godziny. Sakkari awansowała do 1/8 finału.

WS

Dowiedz się więcej na temat: Karolina Pliszkova | Turniej WTA w Rzymie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje