WTA Sydney: Sloane Stephens tłumaczy się z klęski

Camila Giorgi po raz kolejny udowodniła, że potrafi być groźna dla faworytek. Atomowo uderzająca Włoszka pokonała w pierwszej rundzie turnieju WTA w Sydney mistrzynię US Open Sloane Stephens 6:3, 6:0. Wygrany finał Pucharu Federacji z połowy listopada sprawił, że Amerykanka nie mogła należycie przygotować się do obecnego sezonu.

Poprzedni rok Giorgi zakończyła tuż po turnieju na kortach Flushing Meadows, co pozwoliło jej w spokoju przygotowywać się do obecnego sezonu. W spotkaniu ze Stephens zanotowała 21 wygrywających uderzeń, przy 20 niewymuszonych błędach.

Reklama

Dla Amerykanki był to pierwszy mecz w sezonie. Nie potrafiła ona wytrzymać tempa rywalki, notując aż 35 niewymuszonych błędów.

- Nie weszłam jeszcze w sezon, a już po pierwszym meczu czuję się wypalona. Finał Fed Cupu sprawił, że miałam trochę mniej czasu na przygotowania niż inne dziewczyny. Nie jest łatwo, bo sezony wciąż się wydłużają – przyznała Stephens.

Triumfatorka US Open może mieć również powody do optymizmu. Po kontuzji kolana, która wyeliminowała ją z udziału w turnieju w Brisbane, nie ma bowiem śladu.

- Już nie mogę doczekać się rywalizacji w Melbourne – poinformowała Stephens.

Australian Open rozpocznie się 15 stycznia. W 2013 roku Stephens dotarła w Melbourne do pierwszego wielkoszlemowego półfinału w karierze.

Dowiedz się więcej na temat: WTA | Sloane Stephens

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje