Apoloniusz Tajner: Skocznia w Zakopanem nie jest dopieszczona

Przebywający w Gdańsku Apoloniusz Tajner przyznał, że martwi go stan skoczni w Zakopanem. "Ta wizytówka polskich skoków powinna być dopieszczona, tymczasem trzy obiekty muszą zostać czasowo zamknięte" - powiedział prezes Polskiego Związku Narciarskiego.

Tajner gościł w środę w Gdańsku razem z Kamilem Stochem na zaproszenie Akademii Piłkarskiej Lechii Gdańsk i Grupy Lotos S.A, które wspólnie realizują program "Biało-zielona przyszłość z Lotosem". Obaj obejrzeli pokazowy treningi młodych zawodników, po którym prezes PZN zapewnił, że młodzież garnie się w Polsce nie tylko do futbolu, ale również do skoków narciarskich.

Reklama

"Jeśli chodzi o rozmach i poziom szkolenia nasz kraj zalicza się do absolutnej światowej czołówki. Po tym względem przewyższać nas może jedynie Słowenia, która również postawiła na rozwój tej dyscypliny. W 1999 roku nie mogliśmy rozdać medali w mistrzostwach Polski seniorów, bo zgodnie z regulaminem na starcie powinno stanąć pięciu zawodników, a pojawiło się tylko czterech. Obecnie skoczków w tym wieku jest znacznie więcej, a w kategorii open, czyli od 14 lat, chętnych do wzięcia udziału w tych zawodów jest grubo ponad 100. Musimy dokonywać selekcji, najpierw do 100, a później do 50" - wyjaśnił.

Były trener kadry narodowej przekonuje również, że adepci tej dyscypliny mają znakomite warunki do doskonalenia swoich umiejętności. A to za sprawą kilku specjalnych igielitowych kompleksów.

"Skoki trenuje się głównie od wiosny do jesieni, a zimą bierze udział w zawodach. Możemy pochwalić się bardzo dobrymi małymi skoczniami w wielu miejscowościach. Trzy z nich zlokalizowane są w Zagórzu koło Sanoka w Bieszczadach. Świetne obiekty, od najmniejszego 40-metrowego, mamy w Szczyrku Skalite oraz dwie dodatkowe skocznie w leżącej obok Bystrej. Niebawem trzy obiekty do początkowego szkolenia otwarte zostaną także w Wiśle" - wyliczył.

Tajnera martwi natomiast stan zakopiańskich skoczni, które powszechnie uważane są za wizytówkę polskich skoków.

"Te obiekty powinny być dopieszczone, a tak nie jest. Wielka Krokiew ma trochę lat i jest bardzo zaniedbana. Nie wymaga może wielkich inwestycji i modernizacji, ale poprawek na pewno. O wszystkim decyduje jednak właściciel, którym jest Centralny Ośrodek Sportu. W tym roku mają zostać założone nowoczesne sztuczne tory lodowe, które uniezależnią organizatora oraz zawodników od warunków pogodowych i zapewnią właściwą jakość najazdu" - skomentował.

Zdecydowanie gorzej prezentuje się sąsiadujący z Wielką Krokwią kompleks Średniej Krokwi, w skład którego wchodzą także Mała oraz Maleńka Krokiew. Te trzy skocznie muszą zostać czasowe zamknięte. "Są przestarzałe i niebezpieczne. Do użytku nadaje się jedynie mały 15- metrowy obiekt" - zdradził.

Szef związku podkreślił także, że jest również bardzo zainteresowany rozegraniem w Polsce pięciu zawodów Pucharu Świata. "Zamysł jest taki, żeby odbyły się one w ciągu ośmiu dni. Podczas weekendu zawodnicy startowaliby dwa razy w Zakopanem, w środku tygodnia pojawiliby się w Szczyrku, a cykl zwieńczyłyby dwa konkursy w Wiśle" - stwierdził.

61-letni działacz nie wyklucza również rozegrania takiej imprezy na Stadionie Narodowym w Warszawie. Szczególnie zainteresowany przeprowadzeniem konkursu w takiej scenerii jest dyrektor Pucharu Świata Walter Hofer, który powrócił do tego tematu kilka dni temu podczas ostatniego Kongresu FIS w Warnie. 

"Na podstawie rozmów z projektantami stadionu, budowniczymi skoczni oraz specjalistami od profili wiemy, że nie ma przeszkód technicznych do organizacji tej imprezy. Próg byłby zlokalizowany za koroną stadionu, natomiast zeskok znajdowałby się na murawie. Jedyną barierą są pieniądze. Takie zawody byłyby niezwykle kosztowne i nasz związek nie może się narazić i podjąć ich przeprowadzenia, nie biorąc pod uwagę ryzyka finansowego" - podsumował Apoloniusz Tajner.

Dowiedz się więcej na temat: Apoloniusz Tajner | Zakopane

Reklama

Reklama

Reklama