Natalia Maliszewska: Euforia szybko nie zejdzie z mojej twarzy

Natalia Maliszewska wywalczyła w sobotę w Montrealu srebrny medal mistrzostw świata w short tracku w biegu na 500 metrów. To największy w historii sukces tej dyscypliny w Polsce. - Ta euforia i ekscytacja chyba szybko nie zejdzie z mojej twarzy. Tym bardziej, że jest tylu ludzi dookoła, którzy będą mi to codziennie przypominać, że to nie jest zwykły medal - to wicemistrzostwo świata na dystansie 500 metrów - mówi w rozmowie z Polskim Radiem Maliszewska.

- Może nie jeżdżę wszystkich dystansów, może nie jestem świetna na 1500 i 1000 metrów. Po prostu jestem dobra na jednym dystansie, może czasem jest to złudne, bo czuję, że jest to moja jedyna szansa, że tylko tam mogę się pokazać i jeśli coś mi nie wyjdzie, to nie mam już innej szansy, ale czasem wychodzi tak, że wracam z medalem i to jest bardzo ekscytujące - podkreśla 22-latka z Białegostoku.

Reklama

Maliszewska, która kilka tygodni temu zadebiutowała w igrzyskach olimpijskich, podkreśla, że choć w Pjongczangu spisała się nieźle, to dopiero w mistrzostwach globu pokazała swoje możliwości.

- Na igrzyskach wcale nie było źle. 11. miejsce to jest najlepszy wynik w historii na tym dystansie. Po drugie, tam nie było gorzej, tylko to po prostu nie był mój dzień. W naszej dyscyplinie jest po prostu tak, że trzeba mieć troszkę szczęścia i tego szczęścia może mi trochę zabrakło. Pojechałam na mistrzostwa świata, aby odkuć się i pokazać, że to nie był przypadek, że byłam na igrzyskach, że startowałam tam i że to miejsce też mi się należy - powiedziała.

Polka dodaje, że igrzyska były dla niej cenną lekcją. - Każdy bieg, który zbieram, jest dla mnie ważny i te dwa biegi pomogły mi w tym, żeby stać się bardziej doświadczoną i pewną siebie zawodniczką.

Co robi Natalia Maliszewska, gdy akurat nie jeździ na łyżwach? - Siedzę i oglądam youtube'a (śmiech). Odpoczywam i spędzam czas z rodziną, bo to od kilku lat jest to dla mnie najważniejsze.

Co daje, a co zabiera Maliszewskiej sport? - Daje szczęście, a zabiera? Nic nie zabiera, bo robię to, co kocham i nie ma czegoś takiego, że sport mi coś zabiera. Może tylko tyle, że nie ma mnie dość często w domu i nie mogę spędzać z rodziną tyle czasu ile chciałabym, ale jesteśmy w stanie to nadrobić po przyjeździe.

Polka startem w Montrealu zakończyła sezon. - Teraz już mam wolne, choć nie do końca, bo będę musiała spotkać się z paroma ludźmi. Bardzo dużo osób czeka na mnie w Białymstoku - bardzo chciałabym się z nimi zobaczyć i podzielić się tym szczęściem, które zdarzyło się w sobotę.

Natalia Maliszewska wcześniej stawała już na podium mistrzostw Europy i zawodów Pucharu Świata.

Dowiedz się więcej na temat: Natalia Maliszewska | short track

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje