Snowboardzistka Joanna Dzierzawski 14. wśród zawodowców

Joanna Dzierzawski (Inter Cars KS Ski Test Kraków), która po raz pierwszy jako Polka została zaproszona do udziału w prestiżowym cyklu Ticket To Ride (TTR) zawodowej organizacji World Snowboard Federation, zajęła 14. miejsce w zawodach na lodowcu Dachstein.

Od 10 lat zawody w konkurencji slopestyle O'Neill Pleasure Jam gromadzą co roku światową elitę. Cieszą się tak dużą popularnością, że organizatorzy zmuszeni są do selekcji.

Reklama

"To moja pierwsza wizyta w przepięknych Alpach. Do tej pory trenowałam głównie w Heavenly oraz innych ośrodkach w USA. Alpy zrobiły na mnie ogromne wrażenie i mam nadzieję, że uda mi się tu wrócić za rok. Mimo lekkiego rozczarowania notami sędziowskimi, które otrzymałam za swój przejazd, zawody odbieram bardzo pozytywnie. To co z nich zapamiętam to wspaniałe widoki, jesienną słoneczną aurę i miłą atmosferę" - powiedziała Dzierzawski, szykująca się startu w igrzyskach w Soczi.

Warunki nie były łatwe. Przez kilka dni sypał śnieg, co spowodowało, że organizatorzy przygotowywali tor na ostatnią chwilę. Jeszcze w dzień oficjalnych treningów na trasie pracowały ratraki.

"Świeży śnieg wpłynął na jakość przejazdów. Głównym problemem dla startujących były zbyt miękkie wybicia na skoczni i trudności z prędkością najazdu na poszczególne przeszkody. Pomimo tych pogodowych przeciwności organizatorzy robili co mogli, aby impreza stała na jak najwyższym poziomie. Tor był bardzo przyjemny, choć taki crossowy typ skoczni, z jakim zetknęłam się na austriackim lodowcu Dachstein, nie należy do moich ulubionych" - zaznaczyła urodzona w Chicago w 1984 roku zawodniczka, która od ponad roku ma polskie obywatelstwo.

Zdaniem jej trenerki, a jednocześnie kadry olimpijskiej Iwony Kołuły, Dzierzawski poprawnie wykonała swój pierwszy przejazd kwalifikacyjny.

"Ku zaskoczeniu została bardzo nisko oceniona przez sędziów. W drugim przejeździe lekko przekręciła rotację frontside 360 "z palców", czego efektem była utrata prędkości i brak możliwości wykonania kolejnego skoku. Ostatecznie nota z pierwszego przejazdu dała czwartą pozycję w jej grupie, a do finałów awansowały zawodniczki z miejsc 1-3" - powiedziała trenerka.

Podkreśliła, że nie pierwszy raz nie zgadza się z ocenami arbitrów. "W przeszłości problem ten dotyczył m.in. przejazdów Michała Ligockiego. Takie niemiłe zaskoczenie wynikami bywa często przykre, przede wszystkim dla zawodników. Niestety, od not sędziowskich nie można się odwołać. W tym temacie nie istnieje pojęcie protestu. Ocenianie zawodów freestylowych, tak jak w innych sportach niewymiernych, zawsze będzie problematyczne".

Zwycięzcami 11. edycji O'Neill Pleasure Jam zostali Szwed Sven Thorgren i Szwajcarka Isabel Derungs.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje