ZIO 2022: w Oslo mieszane odczucia po krakowskim referendum

Wynik referendum dotyczącym organizacji zimowych igrzysk olimpijskich w 2022 roku w Krakowie, w którym mieszkańcy nie poparli tej idei, nie wywołał euforii w kandydującym również Oslo. Pojawiły się wręcz obawy, że imprezę otrzymają Chiny lub Kazachstan.

Z decyzji mieszkańców Krakowa zadowolona jest dyrektor komitetu organizacyjnego Oslo Eli Grimsby. Jej zdaniem "odpadnięcie tak silnego kandydata jak Kraków, który miał solidny i ciekawy projekt, powoduje, że szanse Oslo znacznie wzrosły".

Reklama

Lider przeciwników igrzyska w stolicy Norwegii Jacob Lund uważa, że "nie" Krakowa właśnie zmniejsza szanse stolicy Norwegii. Jego zdaniem wycofanie się polskiego miasta osłabia Europę, a tym samym Norwegię. W tej sytuacji na polu walki pozostały Ałma-Ata, Pekin i Lwów. W opinii Lunda to Chiny zostaną gospodarzem. "Norwegia przecież już dwa razy gościła zimowych olimpijczyków, w 1952 i 1994 roku. Teraz kolej na innych" - powiedział.

Podkreślił również, że jego zdaniem Międzynarodowy Komitet Olimpijski, po finansowej gigantomanii w Soczi, niekoniecznie jest zainteresowany "niskobudżetowymi" igrzyskami, jakie proponowały europejskie miasta.

"Jestem pewien, że zarówno Kazachstan jak i Chiny są w stanie i będą chciały zorganizować większą olimpiadę niż Rosja" - podkreślił.

Z kolei prezes norweskiej konfederacji sportu Boerre Rognlien jest przekonany, że polskie "nie" wzmocni szanse Oslo. "Polska to duży kraj, z wielkim zainteresowaniem sportami zimowymi, więc po walkowerze Krakowa nasza pozycja zdecydowanie wzrosła. Zdajemy sobie jednak sprawę, że walka będzie ciężka, ponieważ do podobnej sytuacji z pewnością nie dojdzie w Kazachstanie czy Chinach" - uzasadnia swoją opinię.

Norweskie media zwróciły uwagę na słabe zainteresowanie referendum. Dziennik "Aftenposten" skomentował, że" "tylko 30 procent głosujących w Krakowie życzy sobie olimpiady w 2022 roku, a frekwencja wynosząca 34 procent oznacza nikłe zaangażowanie w ten projekt mieszkańców miasta".

Agencja NTB nazwała sprzeciw "bardzo wyraźnym", a kanał telewizji NRK przypomniał, że w Oslo we wrześniu 53,5 procent mieszkańców głosowało na tak: "w ten sposób w niedzielę odpadł nam jeden z najsilniejszych kandydatów".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje