Ekstraliga żużlowa: tarnowianie nie składają broni

Po pierwszym półfinałowym spotkaniu ekstraligi żużlowej, w którym Unia Tarnów pokonała 47:43 drużynę Falubazu, to jednak zespół z Zielonej Góry wydaje się być bliżej awansu przed niedzielnym rewanżem na własnym torze.

Po meczu w Tarnowie niezbyt zadowolony z wyniku był trener gospodarzy Marek Cieślak. - Wiedziałem, że nie powtórzy się wynik, jaki padł w meczu w rundzie zasadniczej. Niestety, tym razem troszeczkę sami sobie "pomagaliśmy". Po jedenastu biegach prowadziliśmy różnicą 12 punktów, przed biegami nominowanymi - dziesięcioma i wydawało się, że mamy mecz pod kontrolą. Stało się inaczej. Cztery punkty są niewielką zaliczką - podkreślił.

Reklama

Umiarkowanym optymistą jest kapitan "Jaskółek" Janusz Kołodziej, który w meczu w Tarnowie aż dwukrotnie został wykluczony za dotknięcie taśmy.

- Nerwy zrobiły swoje. Za pierwszym razem kiedy wjechałem w taśmę zerwała mi się regulacja sprzęgła. W piętnastym biegu zauważyłem kątem oka, że ruszył się trochę Piotrek Protasiewicz. Moja głowa mówiła "nie jedź", ręka niestety nie słuchała i zareagowała sama. Koło tak skleiło, że znów zerwałem taśmę - tłumaczył Kołodziej.

Dodał, że mimo skromnego zwycięstwa nie można przed rewanżem robić tragedii. - Nie składamy broni. W Zielonej Górze wszystko może się jeszcze wydarzyć. Tam jest bardzo fajny tor, można powalczyć - zaznaczył.

Kołodziej dobrze wie, co mówi. Tam w roku 2010 wywalczył tytuł indywidualnego mistrza Polski. Triumfował też w finałowym turnieju o Złoty Kask. Swego czasu był rekordzistą zielonogórskiego toru, pierwszym żużlowcem który cztery okrążenia pokonał poniżej 60 sekund. Jednak w tym roku tam mu nie szło - w przegranym przez jego zespół aż 36:54 spotkaniu w Zielonej Górze w trzech startach zdobył zaledwie dwa punkty (1,1,0).

Walkę o awans zapowiada także najlepszy zawodnik tarnowian w pierwszym półfinałowym meczu Maciej Janowski. - Ze swojego występu jestem w sumie zadowolony, z końcowego rezultatu drużyny niestety mniej. W rewanżu nie będziemy faworytem, ale mogę obiecać, że do końca będziemy walczyć o korzystny wynik - zapewnił.

Bardziej zadowoleni, mimo porażki, byli po pierwszym meczu zawodnicy Falubazu. - W Tarnowie zrobiliśmy swoje i taki wynik stawia nas w lepszej sytuacji. Ale w Zielonej Górze będzie to jednak bardzo ciężki mecz. Osobiście bardzo żałuję punktów, które straciłem w szóstym biegu. Wpadłem na łuku w koleinę, straciłem równowagę, spowodowałem upadek Janusza Kołodzieja i niestety słusznie zostałem wykluczony. Na szczęście nic nam się nie stało, przeprosiłem Janusza i podaliśmy sobie ręce - powiedział Piotr Protasiewicz.

- Walczyliśmy do końca i mimo tego, że gospodarze nam w pewnym momencie odjechali, dogoniliśmy ich w ostatnich biegach. Zdobyliśmy 43 punkty i jest to dobry wynik. Rewanż będzie bardzo ciężki, ale ponieważ w rundzie zasadniczej pewnie wygraliśmy, wierzę, że w niedzielę będzie podobnie i to my wystąpimy w finale - dodał junior Falubazu Patryk Dudek.

Sprawdzianem dla Dudka, a także jego klubowego kolegi Kamila Adamczewskiego lub Adama Strzelca, będzie start w rozgrywanym w sobotę w Tarnowie finałowym turnieju młodzieżowych indywidualnych mistrzostw Polski. Podczas zawodów dojdzie m.in. innymi do konfrontacji juniorów Falubazu z Kacprem Gomólskim. W meczu w Tarnowie nieco lepiej spisali się zielonogórzanie.

Niedzielny mecz w Zielonej Górze rozpocznie się o godz. 18.45. Transmisja w nSporcie.

Awizowane składy:

Unia: 1. Maciej Janowski, 2. Leon Madsen, 3. Artiom Łaguta, 4. Martin Vaculik, 5. Janusz Kołodziej, 6. Kacper Gomólski, 7. Mateusz Borowicz lub Edward Mazur.

Falubaz: 9. Jarosław Hampel, 10. Jonas Davidsson, 11. Piotr Protasiewicz, 12. Krzysztof Jabłoński, 13. Andreas Jonsson, 14. Kamil Adamczewski lub Alex Zgardziński, 15. Patryk Dudek.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama