Falubaz Zielona Góra i Stal Rzeszów wykonują synchroniczne ruchy

​Największymi przegranymi kończącego się okresu transferowego na żużlu są bez wątpienia drużyny z województwa lubuskiego. I Falubaz Zielona Góra, i Stal Gorzów straciły po dwóch liderów, w zamian zatrudniając młodych, perspektywicznych, ale i niepewnych. Działy marketingowe obu klubów oczywiście stają na rzęsach, żeby ze zmian w składach uczynić umiarkowany sukces, ale, umówmy się, w lubuskim nie ma kibiców naiwnych, nie uwierzą, że Woźniak i Sundstroem są równie dobrzy jak Iversen i Pawlicki, a Zengota i Jepsen Jensen wypełnią wyrwę po Hampelu i Doyle’u.

Swoją drogą Falubaz zakontraktował niezłych wędrowników - Jepsen Jensen ma 25 lat, a klub w Polsce zmienił już po raz szósty, Kacper Gomólski z kolei to gentleman 24-letni, dla którego Falubaz jest już piątym klubem w karierze nad Wisłą.

Reklama

Niezależnie od tego, czy w lubuskim zatrudnili podróżników czy domatorów, to trzeba przyznać, że Stal i Falubaz, przez lata trudnego sąsiedztwa, tak się do siebie upodobniły, że instynktownie już synchroniczne ruchy wykonują nawet w okresie transferowym. Spójrzmy co łączy te kluby:

- od lat Falubaz i Stal mają najlepszy marketing w lidze i pod tym względem resztę Polski demolują

- i w Gorzowie, i w Zielonej Górze maja piekielnie zdolnego wychowanka (Zmarzlik, Dudek) który nigdy klubu nie zmienił i wokół którego budowana jest magia klubu

- każdy z tych wychowanków w swoim pierwszym sezonie w Grand Prix zdobywał medal mistrzostw świata, a Stal i Falubaz solidarnie przekuwały te osiągnięcia również w sukces klubowy

- Zielona Góra i Gorzów są wreszcie do siebie na tyle podobne, że przez trzy ostatnie lata w sezonie zasadniczym kończyły dwumecze remisem, kompletnie ignorując aspiracje punktu bonusowego

Trasy równoległe, pełna symetria, podążanie w ślad za sąsiadem - oto lubuskie podróże przez żużel. Podobno jak w Zielonej Górze się dowiedzieli, że Gorzów oddał Iversena do Torunia, to natychmiast w tym samym kierunku wypchnęli Doyle’a. A jak w Gorzowie usłyszeli, że Zielona Góra Hampela wysyła do Leszna, to zapragnęli zrobić to samo z Pawlickim.

W Unii ostatecznie dla Przemka zabrakło miejsca, więc pojechał do Grudziądza. Nie mogło być przecież tak, żeby został, skoro Falubaz jednego ze swoich krajowych liderów oddał.

Traktując rzecz poważniej wydaje się, że w lubuskim z wynikami w sezonie 2018 będzie trochę słabiej. Może nawet ani Stal, ani Falubaz nie dojada do fazy play-off i będą musiały do ostatnich chwil drżeć o ekstraligowy byt. Może, niewykluczone. Myślę sobie, że to nie byłoby jakimś wielkim dramatem. Życie na wykresie najlepiej ilustruje sinusoida, raz jesteś na górze, raz na dole, wiecznie na szczycie usiedzieć się nie da, a jak podrepczesz trochę po spodzie, to później bardziej doceniasz momenty na szczycie. Może teraz jest moment na odpoczynek od blasku, po ostatniej dekadzie to by się nawet przydało, bo ta była intensywna.

W ciągu ostatnich 10 lat ekipy z lubuskiego zdobyły łącznie pięć tytułów drużynowych mistrzostw Polski, a w sumie aż 11 medali DMP. Całkiem nieźle jak na jedno województwo. Jak trochę odpoczną od skakania po kolejnych stopniach podium, to nic im się nie stanie.

Michał Korościel

Dowiedz się więcej na temat: Falubaz Zielona Góra | Stal Gorzów Wielkopolski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama