​Fogo Unia Leszno - KS Toruń 44:46

​Fogo Unia Leszno przegrała z KS Toruń 44:46 w meczu 5. rundy żużlowej PGE Ekstraligi. To pierwsza porażka "Byków" w sezonie.

Niespodzianka w Lesznie - drużyna Adama Skórnickiego, która po czterech kolejkach miała na koncie komplet zwycięstw, nieoczekiwanie na własnym stadionie nie sprostała KS Toruń. Goście pokazali, że ich wygrana przed tygodniem nad mistrzem Polski Stalą Gorzów nie była dziełem przypadku.

Reklama

Leszczynianie, podobnie jak przed tygodniem w Rzeszowie, znów musieli sobie radzić w niepełnym składzie. Od kilku tygodni kontuzjowany jest Tobiasz Musielak, a z urazem kolana wciąż walczy Tomas H. Jonasson. Szwed wystąpił w sobotniej Grand Prix w Pradze, ale wycofał się w trakcie zawodów.

Spotkanie zaczęło się wręcz sensacyjnie, bowiem goście pierwsze dwa wyścigi wygrali podwójnie. Topowa para Fogo Unii - Nicki Pedersen, Piotr Pawlicki uległa duetowi Jason Doyle, Adrian Miedziński. Bieg młodzieżowy także zakończył się wygraną torunian 5:1 i po dwóch startach faworyzowani gospodarze przegrywali już 2:10.

Podopieczni Jacka Krzyżaniaka od początku meczu doskonale czuli się na leszczyńskim torze w przeciwieństwie do drużyny Fogo Unii. Leszczyńscy żużlowcy długo nie mogli odnaleźć się na swoim obiekcie. Sam tor został przygotowany znakomicie, nie brakowało prawdziwej walki. Spore emocje towarzyszyły każdemu wyścigowi, zawodnicy często "tasowali" się na dystansie.

Wicemistrzowie kraju otrząsnęli się i zaczęli odrabiać straty. Po dziewięciu biegach przewaga KS Toruń wynosiła już tylko dwa "oczka" (28:26). Znakomicie w ekipie "Byków" spisywali się Emil Sajfutdinow oraz Przemysław Pawlicki, po nieudanym pierwszym występie punktował również Pedersen.

Sporo pecha miła natomiast Piotr Pawlicki, któremu momentami brakowało chłodnej głowy. W 11. biegu z takim impetem zaatakował Chrisa Holdera, że wylądował pod bandą, a jego rozpędzony motocykl niemal wjechał do parku maszyn. Z powtórki został wykluczony, podobnie jak w kolejnym starcie, kiedy to zerwał taśmę. W tej sytuacji gospodarze nie mogli zniwelować strat i przed nominowanymi biegami toruński zespół wygrywał 40:38.

14. bieg był powtarzany trzykrotnie, bowiem zdaniem sędziego Wojciecha Grodzkiego Grigorij Łaguta zbyt szybko wychodził spod taśmy. W trzeciej próbie arbiter nieco dłużej przytrzymał żużlowców na starcie, Łagucie puściły nerwy i zerwał taśmę. W kolejnej powtórce doszło do sporej niespodzianki, bowiem zastępujący Rosjanina junior Paweł Przedpełski pokonał Pedersena, a pojedynek zakończył się remisem 3:3.

Decydujący wyścig był efektownym ukoronowaniem całego spotkania. Bohaterem okazał się Australijczyk Doyle, który stoczył niesamowitą, zwycięską walkę o pierwsze miejsce z Sajfutdinowem. Nieco w tle trwała również zażarta rywalizacja o trzecią lokatę pomiędzy Chrisem Holderem a Przemysławem Pawlickim. Starcie znów zakończyło się remisem, ale to oznaczało, że komplet punktów pojechał do Torunia.

Fogo Unia Leszno - KS Toruń 44:46

Fogo Unia Leszno: Emil Sajfutdinow 13 (3,3,2,3,2), Przemysław Pawlicki 10 (3,1,1,2,2,1), Nicki Pedersen 9 (d,3,3,1,2), Grzegorz Zengota 7 (0,2,1,3,1), Piotr Pawlicki 5 (1,1,1,2,w,t), Bartosz Smektała 0 (0,0,0).

KS Toruń: Jason Doyle 13 (3,3,1,3,3), Chris Holder 7 (2,2,1,2,0), Grigorij Łaguta 7 (2,2,3,0,t), Adrian Miedziński 6 (2,0,3,1), Paweł Przedpełski 6 (2,0,0,1,3), Oskar Fajfer 4 (3,1,0), Kacper Gomólski 3 (1,0,2,0).

Najlepszy czas dnia uzyskał Emil Sajfutdinow - 60,35 s - w czwartym wyścigu. Sędzia: Wojciech Grodzki (Opole). Widzów 12˙000.

Dowiedz się więcej na temat: żużel | Unia Leszno | KS Toruń

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje