Michał Korościel: Plebiscyty a pozycja żużla

Patryk Dudek zajął 6. miejsce w Plebiscycie "Przeglądu Sportowego" na najpopularniejszego sportowca roku i to jest najwyższa pozycja żużlowca od 2010 roku, od kiedy 2. miejsce zajął Tomasz Gollob. Przeanalizowałem wyniki ostatnich 20 lat tego Plebiscytu i wniosek jest taki, że z punktu widzenia kibica żużlowego to notowanie jest bardzo przewidywalne.

Za każdym razem (z małym wyjątkiem, o którym za chwilę), kiedy Polacy stawali na podium indywidualnych mistrzostw świata, od razu znajdowali się w czołowej "10" "Przeglądu", kiedy natomiast na podium naszego rodaka nie było, to we wspomnianej "10" też próżno było go szukać.

Reklama

W ciągu ostatnich dwóch dekad żużlowiec 11 razy meldował się w top 10 Plebiscytu, bo w tym czasie 11 razy nasi kończyli sezon na podium IMŚ. Raz, w 2010 roku, nawet dwóch naszych stanęło na podium Grand Prix, ale w notowaniu najpopularniejszych znalazło się miejsce tylko dla złotego wtedy Tomasza Golloba, srebrny Jarosław Hampel musiał obejść się smakiem. To jedyny przypadek w ciągu ostatnich 20 lat, kiedy medal mistrzostw świata nie dał żużlowcowi miejsca w tym prestiżowym notowaniu. Może mieć Jarek pretensje tylko do Golloba, ale z tego co wiem, to chyba nie ma.

Jak wspomniałem, przez ostatnie 20 lat żużlowcy meldowali się 11 razy w czołowej "10" i tylko piłkarze w tym czasie robili to częściej – byli tam 12 razy. Z tego można wysnuć prosty wniosek, że to żużel, po piłce nożnej, jest najpopularniejszym sportem w Polsce. Być może rzeczywiście tak jest, ale bazowanie na wynikach tego notowania może być mylne, bo przecież niedawno seryjnie wygrywały Justyna Kowalczyk i Otylia Jędrzejczak, a bieganie na nartach i pływanie nigdy nie były dla polskiego kibica szczególnie atrakcyjne. To, że tak często widzimy żużlowca w top 10, świadczy raczej o tym, że kibic żużlowy jest bardzo zdyscyplinowany i jak ma już swojego przedstawiciela w notowaniu, to nie pozwoli mu zginąć. Twardy elektorat.

Żużlowiec ten Plebiscyt wygrał tylko raz, to był oczywiście Tomasz Gollob w 1999 roku, po zdobyciu srebrnego medalu mistrzostw świata. W 2010 roku, po złocie, był drugi głównie dlatego, że konkurencja w polskim sporcie była już znacznie większa, a poza tym w roku olimpijskim żużlowcowi jest znacznie trudniej. Czy żużlowiec może jeszcze kiedyś wygrać ten plebiscyt? Owszem, może, ale musiałby najpierw zdobyć mistrzostwo świata, a później liczyć na to, że piłkarze i skoczkowie narciarscy delikatnie wyhamują, czego im przecież nie życzymy, prawda? Zwłaszcza u progu roku 2018, który zafunduje nam i zimowe igrzyska, i piłkarski mundial.

Michał Korościel

Dowiedz się więcej na temat: Patryk Dudek | Tomasz Gollob | żużel

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama