Tomasz Gollob: 85 procent formy, nie sto

Polscy żużlowcy zajęli trzecie miejsce w pierwszym z trzech turniejów nieoficjalnych mistrzostw świata par, który odbył się w Toruniu. Wygrali Australijczycy, a na drugim miejscu uplasowali się Duńczycy.

- Tor był dziś bardzo dobrze przygotowany, cieszymy się z trzeciego miejsca. To, że nie wygrywamy wszystkiego, proszę nam wybaczyć, ale jest to tylko sport. Jechało dziś kilku mistrzów świata, więc praca do wykonania była potężna. W każdym biegu jechaliśmy tak, jak potrafiliśmy. Półfinał nam nie wyszedł, ale zawody zakończyliśmy na podium, więc przed kolejnymi dwoma turniejami to dobra pozycja wyjściowa, wszystko jest otwarte. Gratuluję Duńczykom i Australijczykom, którzy bardzo dobrze wykorzystali ten tor - powiedział Tomasz Gollob, który 23 z 34 punktów wywalczonych prze "Biało-czerwonych".

Reklama

- Chcę jednocześnie podkreślić, że moją formę określam dziś na 85 procent, a nie na sto. To, że zawody dziś mi wyszły tak jak było to widać, zawdzięczam ciężkiej pracy wykonanej przez ostatnie tygodnie, zarówno na żużlu, jak i wcześniej na crossie. Zobaczymy jeszcze, jak moja jazda będzie wyglądała na innych torach. Dużo pracy przede mną, by wejść w odpowiedni rytm. Gdyby ktoś dawał nam przed zawodami trzecie miejsce, bralibyśmy je w ciemno, bo proszę zauważyć, jaka była dziś stawka rywali. Nie było tu słabych zawodników - dodał.

- Były to pierwsze zawody w sezonie, więc trudno było cokolwiek przewidzieć. Nikt nie wiedział, w jakiej dyspozycji są rywale. Cieszę się jednak, że przede wszystkim Tomek pojechał tak dobrze. Zmartwił mnie za to Adrian, który trochę nas zawiódł, brakowało mu dziś szybkości. Mamy jednak jeszcze dwa turnieje, więc pojedziemy na nie w silniejszym składzie, z Jarkiem Hampelem. Trzecie miejsce to nie jest przecież klęska, tym bardziej, że przed nami jeszcze kolejne zawody, a tor w Landshut jest dla nas szczęśliwy - stwierdził Marek Cieślak, selekcjoner Polaków.

- Mamy dopiero początek sezonu, więc nie wszystko wychodzi jeszcze tak jak powinno. Przed nami jeszcze sporo testów sprzętu i próby dodatkowych rozwiązań. Część silników jest już w drodze do Nowej Zelandii, gdzie odbędzie się Grand Prix, więc jak na tak wczesną część sezonu dzisiejszy występ oceniamy bardzo pozytywnie. W trakcie dzisiejszych zawodów nie ustrzegliśmy się błędów mimo większej ilości godzin spędzonych już na motocyklach niż nasi rywale. Mieliśmy z Nickim plan na rozegranie pierwszego łuku w biegu finałowym, jednak, jak pokazało życie, nie wszystko, co się zaplanuje, uda się w żużlu wykonać. Nie ma jednak co rozpaczać, bo nie zawsze się wygrywa, a druga pozycja to dobry początek przed kolejnymi dwoma turniejami - powiedział Niels Kristian Iversen, który zdobył 17 punktów dla Duńczyków.

- Były to świetne dla nas zawody, jak na początek sezonu. Włożyliśmy w nie dużo pracy i wysiłku z Chrisem. Teraz jednak nasze myśli skierują się w nieco inną stronę, bo przed drugą rundą zawodów w parach mamy jeszcze pierwsze Grand Prix. Mogę jednak zapewnić, że w Landshut z Chrisem zrobimy wszystko, by powtórzyć dzisiejszy wynik w parze i utrzymać prowadzenie w klasyfikacji. Wracamy do ścigania po kontuzjach, więc przed nami jeszcze sporo pracy - dodał Darcy Ward, lider Australijczyków (19 "oczek").

Kolejne dwa odbędą się w niemieckim Landshut (10 maja) oraz szwedzkiej Eskilstunie (23 maja).

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Gollob | Marek Cieślak | Niels Kristian Iversen | Darcy Ward

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje