Unia Tarnów wierzy w powtórkę z 2005 roku

Żużlowcy Unii Tarnów w niedzielę spotkają się u siebie z Falubazem Zielona Góra w pierwszym meczu półfinałowym mistrzostw Polski. Bronią tytułu, ale za faworytów uważa się ich rywali. Celem "Jaskółek" jest zwycięstwo u siebie i obrona wyniku na wyjeździe.

Tarnowianie do półfinału awansowali z czwartego miejsca dosłownie rzutem na taśmę. Zadecydowały o tym wygrana w ostatnim meczu rundy zasadniczej z Unibaksem Toruń i zwycięstwo Stali Gorzów na torze w Lesznie różnicą tylko czterech punktów, nie dające gorzowianom potrzebnego do awansu bonusa.

W gronie półfinalistów znalazły się ponadto ekipy Stelmetu Falubazu Zielona Góra, Włókniarza Częstochowa i Unibaksu Toruń.

Drużyna trenera Marka Cieślaka liczy na podtrzymanie dobrej passy w meczach z ekipą Rafała Dobruckiego. U siebie w ostatnim okresie tarnowianie przegrali tylko raz - w 2008 roku w przełożonym z powodu deszczu meczu zielonogórzanie jadący bez zagranicznych zawodników nieoczekiwanie pokonali Unię 49:41.

Kolejne spotkania na Stadionu Miejskim kończyły się już wysokimi zwycięstwami gospodarzy - 51:39 w 2010 roku, 55:35 w 2011, aż 61:28 przed rokiem i 58:32 w tegorocznym sezonie. Cenne było zwłaszcza to ostatnie zwycięstwo. Drużyna Cieślaka odrobiła 22-punktową stratę z meczu na torze rywala i zainkasowała punkt bonusowy.

Według opinii samych zawodników, a także kibiców Falubaz jest dla "Jaskółek" wygodniejszym rywalem niż Unibax Toruń czy Włókniarz Częstochowa. Rywalizację z drużyną spod Jasnej Góry tarnowianie zakończyli idealnym remisem, a torunianie w dwumeczu byli górą.

W przegranym w Tarnowie meczu w drużynie z Zielonej Góry nie startował kontuzjowany Andreas Jonsson. Szwed powrócił już na tor i jest zadowolony, że jego drużyna zakończyła zasadniczą rundę na pozycji lidera. W perspektywie rewanżu przed własnymi kibicami uważa to za spory handicap.

- Zaczynamy rywalizację od nowa. Nie ma to żadnego znaczenia, że mecz w Tarnowie przegraliśmy tak wysoko. To już historia - powiedział szwedzki żużlowiec.

Optymistą jest także jego klubowy kolega - najskuteczniejszy w ekstralidze (235 punktów, średnia 2,52), uczestnik zawodów Grand Prix Jarosław Hampel. W przegranym meczu w Tarnowie pojechał bardzo słabo - zdobył tylko sześć punktów. Hampel uważa, że tor Unii jest jednym z najbardziej specyficznych w kraju. Zapewnia jednak że jego drużyna jedzie do Tarnowa po zwycięstwo. Według niego Unia też ma dziury w składzie i wcale nie jest aż takim mocnym zespołem.

Filarami Falubazu oprócz Jonssona i Hampela są doświadczony Piotr "Pepe" Protasiewicz i czołowy junior świata Patryk Dudek. Nieco słabiej spisują się Krzysztof Jabłoński i Joonas Davidsson.

Tarnowianie, aby pokonać rywali i wywalczyć przed rewanżem zaliczkę gwarantującą awans do finału, muszą pojechać przede wszystkim równo. Do tej pory było z tym różnie. Często przydarzały się wpadki poszczególnym zawodnikom, nie wyłączając kapitana Janusza Kołodzieja (w Zielonej Górze zdobył zaledwie dwa punkty), Macieja Janowskiego czy też będącego rewelacją w tym sezonie Artioma Łaguty.

Wiele w meczach z Falubazem zależeć będzie od dyspozycji mającego zdecydowanie słabszy sezon Martina Vaculika. Ostatnim sprawdzianem "Jaskółek" przed niedzielnym spotkaniem będzie występ w rozgrywanym w piątek na torze w Gorzowie Wielkopolskim finałowym turnieju mistrzostw Polski par klubowych. W drużynie Unii, która w przeciwieństwie do innych ekip start w tych zawodach potraktowała poważnie pojadą: Janusz Kołodziej, Maciej Janowski i rezerwowy Kacper Gomólski.

Po powrocie tarnowianie mają jeszcze zaplanowany trening. Z tego powodu trener Cieślak nie zgodził się na start Kacpra Gomólskiego w sobotę w turnieju towarzyskim.

Przed meczem z Falubazem w drużynie Unii panuje pełna mobilizacja. Optymistą w tarnowskim zespole jest Kołodziej. Jeszcze przed meczem w Lesznie, zakończonym cenną wygraną Unii, twierdził, że jego drużynę stać nie tylko na awans do czwórki, ale także na obronę tytułu.

Sympatycy Unii przypominają sytuację z 2005 roku. Także wówczas broniący tytułu zespół z Tarnowa do rywalizacji w fazie play-off przystępował z trzeciego miejsca. W nieco innej niż obecnej formule najpierw wyeliminował Spartę Wrocław, następnie Apatora (obecny Unibax Toruń), a w decydujących pojedynkach dwukrotnie pokonał bydgoską Polonię.

- Mecze z Falubazem na naszym torze dobrze nam wychodzą. Mam nadzieję, że i tym razem będzie podobnie, ale zdaję sobie sprawę, że może być różnie. Nie lekceważymy rywala - podkreślił kapitan Unii Kołodziej.

Na dobry występ liczy mający zdecydowanie słabszy sezon Vaculik. - Zmieniłem ustawienia w moim motocyklu, założyłem inne przełożenia. W meczu z Unibaksem pojechałem już zdecydowanie lepiej - powiedział Słowak.

Trener Cieślak liczy na powrót do pełnej dyspozycji Łaguty. W meczu z Unibaksem mający kłopoty zdrowotne zawodnik zdobył zaledwie jeden punkt. Do formy powraca Duńczyk Leon Madsen. Mocnym punktem, mimo słabszego występu w Challenge Grand Prix, powinien być Janowski. Junior Gomólski zamierza udowodnić, że nie jest gorszym żużlowcem od swego rówieśnika Dudka.

Awizowane składy:

Reklama

Stelmet Falubaz Zielona Góra: 1. Jarosław Hampel, 2. Joonas Davidsson, 3. Piotr Protasiewicz, 4. Krzysztof Jabłoński, 5. Andreas Jonsson, 6. Patryk Dudek.

Unia Tarnów: 9. Maciej Janowski, 10. Leon Madsen, 11. Artiom Łaguta, 12. Martin Vaculik, 13. Janusz Kołodziej, 14. Kacper Gomólski.

Początek spotkania godz. 18.45. Sędzia: Marek Demski.

W sobotnim w półfinale zmierzą się Unibax Toruń i Dospel Włókniarz Częstochowa. Początek meczu o 20. Oba pojedynki pokaże nSport.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje